W lutym 2026 roku polskie środowisko przedsiębiorców znów głośno dyskutuje o Krajowym Systemie e-Faktur (KSeF). Tym razem głos zabiera Organizacja Pracodawców Rada Przedsiębiorców, która przygotowała konkretny projekt nowelizacji ustawy o VAT i wystosowała apel do wszystkich klubów i kół poselskich. Propozycja jest jasna: przesunąć o dwa lata obowiązek stosowania KSeF dla mikroprzedsiębiorców.
Dlaczego akurat teraz, tak blisko daty 1 kwietnia 2026 r., kiedy system ma stać się obowiązkowy dla zdecydowanej większości firm? Odpowiedź leży w realiach tysięcy jednoosobowych działalności gospodarczych i małych firm rodzinnych.
Aktualny harmonogram KSeF – co już wiemy na pewno
Zgodnie z obecnymi przepisami (po nowelizacji z 2025 r.) obowiązkowy KSeF wchodzi etapowo:
- 1 lutego 2026 r. – duże podmioty (sprzedaż > 200 mln zł brutto w 2024 r.) + obowiązek odbierania faktur przez wszystkich podatników,
- 1 kwietnia 2026 r. – pozostali przedsiębiorcy (w tym mikro- i małe firmy, o ile ich miesięczna sprzedaż przekracza 10 tys. zł brutto),
- 1 stycznia 2027 r. – najmniejsi, których miesięczna sprzedaż nie przekracza 10 tys. zł brutto.
W praktyce oznacza to, że już za kilkadziesiąt dni większość aktywnych gospodarczo mikroprzedsiębiorców będzie musiała wystawiać faktury wyłącznie poprzez centralny system rządowy.
Głos Rady Przedsiębiorców – dlaczego dwa lata więcej?
Adam Abramowicz, prezes Organizacji Pracodawców Rada Przedsiębiorców (w latach 2018–2024 Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców), komentuje:
„Przygotowaliśmy projekt zmian i wystąpiliśmy z oficjalnym apelem do wszystkich grup politycznych o poparcie tej nowelizacji. Zaproponowaliśmy wydłużenie terminu o dwa lata. Czasu na wprowadzenie nowelizacji pozostało niewiele – Sejm musiałby ją przyjąć najpóźniej w marcu – ale płyną do nas sygnały, że jest na to szansa.”
W oficjalnym apelu organizacji czytamy m.in.:
„Dla bardzo dużej grupy mikrofirm obowiązek KSeF wiąże się z poniesieniem dodatkowych wysokich kosztów związanych z wdrożeniem oraz funkcjonowaniem elektronicznego systemu wystawiania i odbioru faktur. Są przedsiębiorcy, którzy od początku prowadzenia działalności gospodarczej wystawiają faktury ręcznie, do czego mają oczywiście prawo. Nie odnajdują się w świecie transformacji cyfrowej, co nie oznacza, że nie są wartością dodaną dla gospodarki. Od lat z powodzeniem rozwijają własny biznes zapewniający im oraz ich rodzinom byt, a także zatrudnienie dla innych. Dla wielu z tych przedsiębiorców KSeF będzie niestety motywacją do zamknięcia firm, co negatywnie odbije się nie tylko na nich samych, lokalnych społecznościach, w których żyją, ale przede wszystkim na gospodarce całego naszego kraju.”
Te słowa nie są teoretyczne. Dotyczą konkretnych ludzi – często 50-, 60-, a nawet 70-latków, którzy prowadzą zakład fryzjerski, mały warsztat samochodowy, szewca, kwiaciarnię, lokalną piekarnię czy punkt usługowy. Dla nich smartfon z aplikacją to już wyzwanie, a konieczność integracji z API KSeF, zakupu certyfikatu, zmiany całego obiegu dokumentów i szkolenia – często po prostu bariera nie do przeskoczenia.
Codzienna rzeczywistość przedsiębiorcy vs. „cyfrowa rewolucja”
Robert Bodendorf, wiceprezes Rady Przedsiębiorców, opisuje to bardzo obrazowo:
„My, przedsiębiorcy codziennie wykonujemy ciężką pracę, która polega na zarządzaniu firmą, ratowaniu jej z trudnych sytuacji rynkowych, a także nieustającym rozwoju. Codziennie każdy z nas szuka sposobów na pozyskanie klientów i zamówień, analizuje i optymalizuje koszty, dba o płynność finansową, doskonali organizację pracy i zarządzanie zespołem, czuwa nad jakością produktów i usług, logistyką oraz sposobem obsługi klienta. Wystarczy nam stresów na co dzień. Kolejny, związany z chaosem dotyczącym wprowadzenia KSeF, w niczym nam absolutnie nie pomoże.”
To nie jest narzekanie dla zasady. To głos ludzi, którzy już teraz walczą o przetrwanie w warunkach wysokiej inflacji, rosnących kosztów energii, ZUS-u, podatków i niestabilnego otoczenia regulacyjnego.
Koszty wdrożenia – liczby, które bolą
Wdrożenie KSeF dla mikroprzedsiębiorcy to nie tylko jednorazowy wydatek. To:
- zakup lub aktualizacja programu fakturującego kompatybilnego z KSeF (często 500–3000 zł rocznie),
- szkolenie (czas + pieniądze),
- ewentualny nowy komputer / tablet / smartfon,
- certyfikat kwalifikowany lub profil zaufany + e-podpis (koszt i czas na załatwienie),
- zmiana przyzwyczajeń i procesów (czas = pieniądze),
- wyższe rachunki za księgowość (biura rachunkowe podnoszą ceny za obsługę KSeF).
Dla firmy, która zarabia 6–12 tys. zł miesięcznie i ledwo wiąże koniec z końcem – to często kropla, która przelewa czarę.
Co grozi, jeśli nie będzie odroczenia?
- Masowe zamykanie działalności (zwłaszcza w mniejszych miejscowościach),
- utrata miejsc pracy (nawet 1–2 etaty na firmę to setki tysięcy miejsc w skali kraju),
- odpływ przedsiębiorców do szarej strefy lub za granicę (Czechy, Słowacja),
- dalsze osłabienie lokalnych społeczności,
- spadek wpływów do budżetu z PIT, CIT, ZUS i VAT (paradoksalnie – mniej niż z luki, którą KSeF ma uszczelnić).
Sektor MŚP odpowiada za ~50% polskiego PKB i ~80% zatrudnienia. Obciążenie tej grupy dodatkowymi kosztami i biurokracją w tak krótkim czasie może przynieść więcej szkód niż pożytku.
Podsumowanie – czas na rozsądek, nie na ideologię
Rada Przedsiębiorców proponuje bardzo konkretne i umiarkowane rozwiązanie – dwa dodatkowe lata dla najmniejszych. To okres, w którym:
- system KSeF 2.0 zostanie dopracowany,
- powstaną naprawdę proste, darmowe lub tanie narzędzia dla mikroprzedsiębiorców,
- przeprowadzone zostaną masowe, realne akcje edukacyjne i wsparcie (a nie tylko komunikaty na podatki.gov.pl),
Czy Sejm zdąży przyjąć nowelizację do marca 2026? Tego dowiemy się w najbliższych tygodniach. Jedno jest pewne – głos mikroprzedsiębiorców nigdy nie był tak donośny i tak zjednoczony.